Historykon

Trucicielka

admin,

Eric-Emmanuel Schmitt to autor o uniwersalnym dorobku pisarskim. W swoich dziełach — od opowieści pełnych ciepła, po mroczne i trudne pytania o człowieka — potrafi zawrzeć głęboką refleksję filozoficzną. Tak też jest z opowiadaniem „Trucicielka” .
Główna bohaterka, Marie Maurestier, to kobieta pełna sprzeczności. Na pierwszy rzut oka to starsza, schorowana dama, wzbudzająca współczucie swoim samotnym życiem. Jednak pod maską kruchości kryje się postać tajemnicza, o skomplikowanej przeszłości i jeszcze bardziej skomplikowanej naturze. W rozmowach z księdzem, który staje się jej powiernikiem, Marie odsłania historie pełne niejasności i moralnych dwuznaczności. W efekcie postać Marie budzi coraz większe wątpliwości — nie wiemy, czy mamy do czynienia z ofiarą, czy przebiegłą manipulantką, której działania wymykają się łatwym osądom.
Marie jest jednocześnie odpychająca i przyciągająca. Z jednej strony intryguje swoją bezpośredniością i zdolnością do określenia win – z drugiej strony trudno oprzeć się wrażeniu, że steruje każdym, kto pojawia się w jej otoczeniu.
Schmitt wykorzystuje tę niepowtarzalność, aby wciągnąć czytelnika w grę – pojedynczo między bohaterami, ale też między autorem a odbiorcą. Autor jak to ma w zwyczaju, bawi się formą i stylem, tworząc prozę jednocześnie lekką, jak i stanowiącą wyzwanie intelektualne.
Opowiadanie zmusiło mnie do refleksji nad prawdą i kłamstwa, nad tym, jak łatwo podzielić się z nami pozorami i jak bardzo nasza ocena może być uzależniona od tego, co mogliśmy zobaczyć lub usłyszeć. Trucicielka stanowi dla mnie filozoficzną przypowieść o moralności i istocie ludzkiej, postrzeganej z różnych perspektyw i naszych własnych wyobrażeń.